Extreme couponing

SONY DSCOglądaliście kiedyś amerykański show „Extreme couponing”? Ja dawno temu widziałam jeden odcinek i nie mogłam wtedy zrozumieć, jak to by niby miało działać. No bo skąd te kupony i jakim cudem zapłacić grosze za zakupy warte mnóstwo pieniędzy? Otóż w Stanach Zjednoczonych kupony to bardziej część kultury, niż pojedynczy chwyt marketingowy, na który czasem dajemy się nabrać w Polsce, i rzeczywiście działają trochę inaczej. Zapraszam do świata kuponów ;)

Czym jest couponing

Couponing (pozostanę przy nieprzetłumaczonej nazwie, bo ciężko znaleźć sensowny polski odpowiednik) to zorganizowane i dość skomplikowane zarządzanie kuponami zniżkowymi, które pomija się w telewizyjnym show na rzecz efektownie wyglądającej wyprawy do sklepu zakończonej wielkimi zakupami i niskim rachunkiem. Koniec końców właśnie o ten niski rachunek chodzi, ale couponing obejmuje cały cykl wykorzystania kuponów, czyli ich aktywne wyszukiwanie, zamawianie po kilka egzemplarzy tej samej gazety z kuponowymi wkładkami, drukowanie kuponów z różnych stron internetowych, zapisywanie się na newslettery. Potem segregowanie tego, co znaleźliśmy, po dacie ważności oraz rodzaju produktu. Śledzenie trendów cen w sklepie i na ulotkach, układanie list zakupów, a w szczególności zestawów kuponów do wykorzystania na dany produkt, a nawet przedstawianie swoich racji w punkcie obsługi klienta… :P Do couponingu potrzebne jest trochę wiedzy, dużo samozaparcia i, przynajmniej na początku, bardzo dużo czasu.

Kupony w USA

Ok, mam gazetkę z kuponami z McDonnald’s – czym tu niby zarządzać? W Polsce rzeczywiście polega to raczej na jednorazowym wykorzystaniu kuponu rabatowego, który ktoś wsunął nam do ręki, więc można nie wyobrażać sobie o co chodzi. A więc, po pierwsze, znajdziemy mnóstwo kuponów na produkty spożywcze, higieniczne, czy leki, co w naszym kraju jest raczej niespotykane. Po drugie, kupony można łączyć z innymi kuponami. Oczywiście trzeba wiedzieć, które z którymi ;) Co więcej, polityka dotycząca korzystania z kuponów w sklepach jest o wiele luźniejsza niż by się mogło wydawać. Zazwyczaj możemy użyć kuponu na produkcie przecenionym, a czasem nawet na darmowym. No i możemy je łączyć z innymi sposobami oszczędzania – wszelkimi programami cashback, najlepiej dwoma naraz, punktami za skorzystanie z kuponu, programami lojalnościowymi konkretnych sklepów, itp. Możliwości jest wiele, ciężko je wszystkie wymienić. Ostatnio polityka niektórych sklepów zaczyna być mniej przyjazna couponingowi, ale z drugiej strony pojawiają się nowe programy typu cashback, które łatwiej jest zestawiać z kuponami i uzyskiwać jeszcze większy zwrot z zakupów.

Czy couponing naprawdę może być extreme?

Domyślacie się zapewne, że nie wygląda to wcale tak, jak pokazano w wymienionym na początku show. Racja. Można oczywiście całkiem sporo zaoszczędzić, niektórzy twierdzą nawet, że około 80%, ale wszystko ma swoją cenę, jak nie materialną, to inną. Moje osobiste maksimum to około 50%, ale uważam, że czas poświęcony na układanie kuponów, które chciałam wykorzystać nie był tego wart. No i było to na jednych bardzo konkretnych zakupach, a średnia miesięczna wyszła w okolicach 30%. Taką samą oszczędność zaobserwowałam po zmianie sklepu na tańszy. Może jak ktoś ma doświadczenie, to rzeczywiście zabiera to sensowną ilość czasu w stosunku do oszczędności. Jak dla mnie couponing może być extreme (ekstremalny), ale raczej pod względem poświęcenia, na jakie musimy się zdobyć, niż pieniędzy, jakie możemy zaoszczędzić. Na przykład ciężko znaleźć kupony na świeże warzywa i owoce, a łatwiej na gotowe dania i słodycze. Wyjdzie nam z tego niezbyt zdrowa dieta ;) Tak czy inaczej, pewne elementy couponingu, takie jak śledzenie cyklu cen produktów, z których korzystamy na co dzień albo zapisanie się na newsletter z gotowymi układami kuponów na drogie artykuły higieniczne, mogą być pomocne w podreperowaniu naszego domowego budżetu. Sama wiedza, że cena danego produktu w przeciągu miesiąca oscyluje pomiędzy $2 a $4 (np. płatków śniadaniowych), pozwoli nam świadomiej decydować, czy rzeczywiście chcemy za niego płacić tę wyższą kwotę. Jak ktoś ma dużo czasu, bo jest na „złej” wizie i nie może pracować, to może trochę się doszkolić i spróbować swoich sił w couponingu, niekoniecznie tym extreme, może tylko takim opierającym się na jednym najczęściej kupowanym produkcie. Ale ostrzegam – to dość uzależniające :D

4 przemyślenia nt. „Extreme couponing

  1. U nas kupony wielkiej akcji rabatowej były ważne 2 dni, 12 i 13 kwietnia umieszczono kupony rabatowe na zakupy od 5% do 40%
    Ponad 360 marek w całej Polsce. Sama skorzystałam kupując ciuszki w sklepie Bialcon.
    No to mamy Amerykę!!!

  2. Ja oglądałam kiedyś taki program i pokazywali kobietę która w ten sposób zgromadziła roczny zapas podpasek i papieru toaletowego :) Tylko gdzie to wszystko trzymać? :)

    1. Wtedy wynajmuje się „storage” za $200 miesięcznie i zaoszczędzone pieniądze wydaje na składowanie zdobyczy. A potem, jak już się wynajmującemu skończą pieniądze, to taki magazyn idzie na aukcję i można nakręcić kolejne show (patrz: storage hunters/storage wars itp.) ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>