Ubezpieczenie zdrowotne w USA - praktyka - część I

Zgodnie z zapowiedzią opiszę dziś, jak wygląda w praktyce opieka zdrowotna w USA i gdzie należy udać się, jeśli jesteśmy chorzy. O teorii i planach ubezpieczeniowych przeczytacie w poprzednich wpisach.

Opłaty

Większość osób posiadających ubezpieczenie zdrowotne wykupuje je na zasadzie ubezpieczenia zbiorowego oferowanego przez pracodawcę. W modelu tym pracownik (pacjent) pokrywa część (lub ewentualnie całość) kosztów miesięcznych ubezpieczenia, wynegocjowanych przez pracodawcę z ubezpieczycielem. Opłaca się to szczególnie w przypadku pracy w dużych firmach, które mają dobre zniżki grupowe.

Kiedy pójdziemy do lekarza, możemy musieć zapłacić część kosztu wizyty. Może to być ustalona w naszym planie ubezpieczeniowym stała dopłata do wizyty, np. $20, może to być też swego rodzaju depozyt, wyliczany przez przychodnię trochę „na oko”, np. 20% ceny zabiegów, za które zwykle ubezpieczyciel pokrywa 80% ceny + 100% zabiegów, których ubezpieczyciel nie pokrywa. Musimy też podpisać, że zgadzamy się w razie czego dopłacić brakującą kwotę w przyszłości. Następnie przychodnia wysyła rachunek do firmy ubezpieczeniowej, która decyduje jaką część sumy pokryje. Cały proces trwa około trzy tygodnie. Po tym czasie dostaniemy list, w którym będzie wyszczególnione, ile powinniśmy zapłacić. Jeśli będziemy mieli nadpłatę, dostaniemy czek od przychodni, w przeciwnym razie będziemy musieli dopłacić. W przypadku, gdy nie mamy ubezpieczenia, również zapłacimy depozyt, a cena zabiegu może być znana dopiero po kilku tygodniach i wtedy będziemy musieli wyrównać roszczenia.

Gdzie do lekarza

Jeśli chcemy pójść do lekarza to najlepszą opcją jest zadzwonić i umówić się na wizytę. Kiedy pierwszy raz chciałam zapisać się do lekarza osobiście w dużej przychodni/szpitalu pani na oddziale poprosiła, żebym zadzwoniła i przez telefon zarejestrują mnie w systemie jako nowego pacjenta, i wtedy ona będzie mogła mnie zapisać do lekarza. Zanim jednak zadzwonimy gdzieś się umawiać, trzeba sprawdzić, jakie przychodnie lub lekarze akceptują nasze ubezpieczenie. W zależności od naszego planu ubezpieczeniowego może być to pojedyncza przychodnia w regionie, sieć przychodni lub niemalże każdy lekarz (przy czym nasza dopłata może być różna w różnych miejscach). Wyszukiwarki lekarzy akceptujących nasze ubezpieczenie można najczęściej znaleźć na stronie firmy ubezpieczeniowej. Dotychczas nie miałam problemów z dostaniem się do specjalisty w przeciągu dwóch dni – raz tylko musiałam wytłumaczyć, dlaczego sprawa jest pilna (nie przedstawiałam na to dowodów), co przyspieszyło termin proponowany na kolejny tydzień.

Urgent Care

Jeśli potrzebujemy pomocy szybciej, czyli chcemy przyjść i od razu dostać się do lekarza, możemy udać się do „Urgent Care” – specjalnego rodzaju przychodni (lub czasem pododdziału zwykłej przychodni), gdzie lekarze przyjmują bez wcześniejszego umówienia, w kolejności przyjścia. Na ogół nasza dopłata do takiej wizyty jest wyższa niż za normalnie u lekarza, ale pomoc otrzymujemy natychmiast. Centra „Urgent Care” wyposażone są w podstawową aparaturę medyczną (typu rentgen i ekg), poważniejsze przypadki muszą kierować do szpitala. Przypomina to trochę nocną i świąteczną pomoc lekarską w Polsce, tyle tylko, że centra nie są czynne w nocy – wprost przeciwnie – są czynne tylko w dzień, trochę dłużej niż zwykła przychodnia, na przykład od 7 do 21. Dużym udogodnieniem jest całkiem popularna możliwość sprawdzenia w internecie czasu oczekiwania – czasem pojedziemy do centrum oddalonego o 15 minut więcej, ale poczekamy godzinę mniej.

Ostry dyżur

Z poważniejszymi przypadkami lub w nocy, po pomoc udajemy się na ostry dyżur szpitala. Wizyta taka kosztuje sporo (rzędu $100), zaś kwota ta jest zwracana tylko pod warunkiem, że zostaniemy do tegoż szpitala przyjęci. Warto więc traktować to jako ostatnią deskę ratunku. Również czas oczekiwania na ostrym dyżurze (oczywiście o ile nie jesteśmy bardzo poważnym przypadkiem) może być dłuższy niż w Urgent Care.

Zapraszam do komentowania i opisywania swoich przejść z lekarzami!

3 przemyślenia nt. „Ubezpieczenie zdrowotne w USA - praktyka - część I

  1. System opieki zdrowotnej w USA jest niepowazny, i nie ma innego wysokorizwinietego kraj na swiecie z czyms takim. Wszystko ok jesli masz prace i pracodawca czesc ubezpieczenia pokryje. (w dobry firmach to jest w zasadzie norma). Ale co jak pracujesz part-time i np. malo zarabiasz albo w ogole nie masz pracy i nie stac Cie na ubezpieczenie?

    1. Ostatnio patrzyłam, co by się stało gdybyśmy sami kupili dodatkowe ubezpieczenie dentystyczne (czyli bez zniżek grupowych zapewnianych przez pracodawców). Niby wszystko fajnie, ale takie ubezpieczenie de facto zaczyna działać po pół-półtora roku opłacania składek. W teorii logiczne, bo mogłabym kupić i zaraz pójść na drogi zabieg, ale jednak nie brzmi to ciekawie dla osoby, która ma np. własną działalność. Zgadzam się, że system zdrowotny w USA jest delikatnie mówiąc czystym kapitalizmem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 + = cztery

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>