Jednostki, rozmiary i oznaczenia w USA - część I

Przed przeprowadzką do Kalifornii wiedziałam co prawda o jednostkach tu używanych, ale jakoś miałam wrażenie, że mnie to nie dotyczy. Dopiero po kilku tygodniach w USA uświadomiłam sobie, że rzeczywiście korzysta się z nich na co dzień. Przy krótkim pobycie można się obejść bez ich znajomości, ale na dłuższą metę myślę, że się przydają. Zapraszam do lektury!

Uwaga – poszczególne wartości nie są podane z bardzo dużą dokładnością, to tylko dane do codziennego użytku, a nie do obliczeń matematycznych.

Galony

Galon (gallon) to mniej więcej 3.8 litra, ale jak nie potrzebuję dokładnych obliczeń, to myślę o tym, jak o czterech litrach. Na galony kupujemy przede wszystkim benzynę. Płacąc gotówką musimy z góry określić kwotę zakupu, więc szybkie przeliczenie litrów benzyny, które chcemy kupić, na galony i pomnożenie przez cenę może się przydać (chyba że chce nam się iść po zwrot reszty, wtedy możemy zapłacić dowolną kwotę). Ale to tylko jak jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia w litrach, bo oczywiście łatwiej znać objętość baku w galonach, a nie w litrach i sprawdzić jaką część tej objętości potrzebujemy, aby był pełen (niespecjalnie wyobrażam sobie, żeby przy takich odległościach nie „lać do pełna”).

W sklepach wiele produktów płynnych jest pakowanych w butle o objętości połowy lub jednego galona. Z produktów spożywczych są to głównie soki i mleko, co jest o tyle nietypowe, że w Polsce raczej czterolitrowej butli mleka nie dostaniemy, a tu niespecjalnie da się kupić opakowanie mniejsze niż pół galona. Obok objętości wyrażonej w galonach zazwyczaj znajdziemy również objętość w litrach (ale nie zawsze!), co nie zmienia faktu, że przy porównywaniu cen produktów musimy się namęczyć albo zrezygnować z dokładności, ponieważ połowa produktów będzie miała „okrągłą” objętość w litrach, np. 1.5l, a druga połowa w galonach, np. pół galona, czyli 1.9l, co jest cięższe do przeliczenia niż 1.5l w stosunku do 2l.

Uncje, pinty i kwarty

Oprócz galonów najczęściej napotykaną jednostką objętości jest uncja („fluid ounce” – nie jestem pewna jak to przetłumaczyć, ale znalazłam w jakimś słowniku określenie „uncja objętości”). Uncja objętości to około 30ml, przykładowo jogurty mają w okolicach 5fl oz, czyli 150ml, a soki 59fl oz, czyli 1.75 litra. Dla większej konsternacji niektóre produkty będą miały oznaczenie „half gallon” (pół galona), a niektóre 64oz, mimo że to ta sama objętość. Inne będą miały oznaczenie tylko w litrach lub mililitrach – najwyraźniej w Kalifornii ludzie przyzwyczajeni są do równoczesnego używania tych dwóch różnych systemów jednostek. Amerykanie używają także jednostek takich jak kwarta (1qt = ¼ galona) oraz pinta (1pt = ⅛ galona = 16fl oz – objętościowy odpowiednik funta, o którym za chwilę). Na szczęście nie spotkałam dotychczas opakowania, na którym objętość podana była wyłącznie w kwartach lub pintach, w przeciwieństwie do galonów lub uncji.

Uncje i funty

Uncja (ounce, oz) to jednostka masy w przybliżeniu równa 30g. W odróżnieniu od mililitrów i uncji objętości, uncje masy są dużo częściej spotykane od gramów, ale na większości produktów waga będzie podana w obu jednostkach. 16 uncji to funt (pound, lb) – równy niecałe pół kilograma (454g, ja do szybkich przeliczeń przyjmuję 0.5kg) i niestety trzeba się przyzwyczaić do oznaczeń typu „1lb 12oz”. Tak jak w Polsce kupujemy produkty na wagę w kilogramach, tak tutaj musimy przestawić się na funty – ceny warzyw i mięsa podawane są za funt, co na początku trochę utrudnia porównywanie cen, na przykład kiedy w innym sklepie ceny warzyw podawane są za sztukę.

Mile

Jedna mila to około 1.6km. Jeśli dotychczas uważaliśmy, że na przykład 2km na dojście do metra, to odległość spacerowa, to w przeliczeniu będzie to 1.25 mili. Nie dajmy się więc nabrać na „to tylko dwie mile stąd”, bo ta sama dwójka będzie oznaczać istotnie większą odległość, niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. W przypadku większych odległości bezpośrednie przeliczanie na kilometry nie zawsze ma sens. Z jednej strony odległości w Stanach są większe, ale z drugiej wielopasmowe autostrady przyspieszają podróż (a znów w godzinach szczytu staniemy w korku) – ciężko jest więc jednoznacznie określić czy 10mil to daleko czy blisko w sensie czasu dojazdu.

Na znakach drogowych używa się najczęściej oznaczeń typu ¾ albo 1½, zamiast polskiego „250m” – preferuje się więc oznaczenie ułamkowe, w dodatku bez jednostek (wszystko podane jest w milach). Ale to tylko ciekawostka ;)

Ograniczenia prędkości podawane są w mph, czyli milach na godzinę (miles per hour). W Kalifornii na autostradach zwykle obowiązuje ograniczenie 65mph, równe naszemu 105km/h. W miastach najczęściej spotykane są ograniczenia 25mph i 35mph czyli odpowiednio w okolicach 40km/h i 55km/h (nie mówię o drogach szybkiego ruchu – tzw. expressway).

Ze zużyciem benzyny nie jest już tak prosto, bo nie dość, że w galonach, to jeszcze jest liczone w pewnym sensie na odwrót. Zamiast określać ile litrów benzyny samochód spali przejeżdżając 100km, Amerykanie sprawdzają ile mil przejedzie samochód na jednym galonie paliwa (mpg – miles per gallon). Dla zobrazowania, dla przeciętnego samochodu weźmy 7l/100km i jest to 33.6mpg, a dla sportowego 15l/100km = 15.7mpg, więc wbrew naszym przyzwyczajeniom, czym bardziej ekonomiczny samochód, tym większa wartość mpg.

Stopy i cale

Mila to 5280 stóp, a jedna stopa to 30.5cm. Znajomość tych liczb może się przydać, gdy korzystamy z nawigacji GPS w samochodzie z jednostkami ustawionymi na mile i stopy (w odróżnieniu od mil i jardów) – w przeciwnym wypadku określenie „dotrzesz do celu za 200 stóp” nic nam nie mówi, chyba że już trochę pojeździliśmy i czujemy ile to jest, tak jak w Polsce, kiedy odległość podana jest w metrach. Przed wizytą u lekarza dobrze jest zapamiętać jaki mamy wzrost wyrażony w stopach i calach (1 cal to 2.54cm), np. 175cm = 5’9”, ale w razie czego lekarz sam sobie przeliczy (jeśli system nie będzie pozwalał wpisać danych w centymetrach). Dobrze też znać swoją wagę w funtach, ale na szybko zawsze można po prostu pomnożyć wagę w kg razy dwa, więc jest to mniej wymagające niż przeliczanie wzrostu na stopy.

3 przemyślenia nt. „Jednostki, rozmiary i oznaczenia w USA - część I

  1. Wszystkie informacje, które podajesz są dla mnie „prima”
    Wolę czytać Twoje wpisy niż oglądać bzdurne reklamy lub TV
    Więc życzę powodzenia w tej „gałęzi” działalności!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>