Przelot Dreamliner’em LOT-u z Warszawy do Chicago

Boeing 787 Dreamliner

W jednym z poprzednich wpisów pisałam o przygodach związanych z zakupem biletów lotniczych z Warszawy do San Francisco LOT-em z przesiadką w Chicago klasą ekonomiczną. Pierwsza część tego połączenia była obsługiwana przez Boeing 787 Dreamliner – nowinkę technologiczną u naszego narodowego przewoźnika. Dziś opiszę wrażenia z przelotu nim.

Dreamliner

W listopadzie 2012 LOT jako pierwsza linia lotnicza w Europie otrzymała Dreamliner’a. Mimo, że od tego czasu samoloty te prześladowały liczne problemy techniczne kończące się nawet uziemieniem maszyn, nasz przelot odbył się bez dodatkowych „atrakcji”.

Dreamliner ma 252 miejsca w dwudziestu dziewięciu rzędach. Trzy pierwsze z układem foteli 2-2-2 to klasa Business, kolejne trzy to klasa Premium (układ 2-3-2), zaś pozostałe dwadzieścia trzy rzędy z układem 3-3-3 tworzą klasę ekonomiczną, którą wybraliśmy. Cały samolot wygląda ładnie, czysto i nowocześnie – w sumie nic dziwnego skoro maszyny są eksploatowane od niedawna i to w dodatku z przymusowymi przerwami.

Dla pasażerów dostępne są dość liczne i dobrze wyposażone łazienki zawierające krem do rąk i szczoteczki z pastą do zębów. Obsługa samolotu była pomocna i miła. Lot uprzyjemniały także poduszki i kocyki polarowe, który każdy pasażer znalazł na swoim fotelu. Poczucie luksusu sprawiają też elektronicznie przyciemniane kolorowe szyby.

System rozrywki pokładowej

System rozrywki pokładowej to coś, co w Dreamlinerze rzuca się w oczy od chwili wejścia na pokład. Każdy fotel wyposażony jest w swój własny dotykowy wyświetlacz (trzeba mocno przyciskać!) wbudowany na ogół w poprzedzający go fotel (lub w podłokietnik – w klasie Premium i pierwszych rzędach pozostałych klas) oraz pilot służący do sterowania nim. Pilot ten, w klasie ekonomicznej łączący się z fotelem za pomocą samozwijającego się kabla, oprócz podstawowej funkcji, służy też do włączania i wyłączania oświetlenia indywidualnego foteli oraz wzywania obsługi pokładowej. Ekran można odginać góra-dół, co jest szczególnie przydatne, gdy pasażer przed nami pochyli swój fotel. Dostępna jest też regulacja jasności oraz głośności dźwięku, którego słuchamy za pomocą rozdawanych przez personel słuchawek.

Był to mój pierwszy lot samolotem, w którym każdy pasażer ma możliwość sam wybrać jaki film chce obejrzeć na wygodnie usytuowanym ekranie tuż przed sobą. Z tego co widziałam, system rozrywki pokładowej, a szczególnie możliwość oglądania filmów i seriali, cieszy się dużym powodzeniem wśród pasażerów.

Po uruchomieniu systemu rozrywki mamy wybór języka interfejsu użytkownika (dostępne cztery – w tym oczywiście polski, a do tego angielski, niemiecki i rosyjski). Następnie mamy możliwość oglądania filmów, programów telewizyjnych, słuchania muzyki i audiobooków, grania w gry, czytania książek oraz jeszcze kilka mniej znaczących opcji.

Filmy podzielone są na kategorie, w tym:

  • hollywoodzkie hity – dwanaście filmów, z czego tylko dwa dostępne w podstawowym pakiecie: „Wyborcze jaja” (2012 rok) oraz „Legendy sowiego królestwa” (2010 rok),
  • filmy polskie – cztery filmy, z czego tylko jeden w podstawowym pakiecie,
  • fimy dla dzieci – podzbiór hollywoodzkich hitów, dwa filmy, w tym jeden dostępny bez dopłaty.

Jak widać oferta filmowa jest bardzo ograniczona, szczególnie jeśli nie zdecydujemy się na zakup „upgrade package” (podobno kosztuje około 35zł), który odblokuje nam dostęp do wszystkich filmów. Przed obejrzeniem filmu mamy możliwość przeczytać zarys fabuły oraz obejrzeć jego zapowiedź. Filmy są po polsku, niektóre mają możliwość wybrania innego języka i/lub napisów.

W trakcie oglądania filmu mamy możliwość go wstrzymać lub nawet całkowicie zatrzymać i skorzystać z innej aplikacji systemu. Po powrocie do filmu zostaniemy zapytani, czy chcemy kontynuować od miejsca, gdzie skończyliśmy – bardzo przydatna funkcja, gdy chcemy na chwilę przerwać oglądanie by sprawdzić, nad jakim krajem właśnie przelatujemy.

Oprócz filmów możemy oglądać programy telewizyjne (6 dostępnych, z czego 3 bez dopłaty), seriale TV (również 6/3), Canal+ (12), Canal+ Kids (9), Dzieci (3), Koncerty (3/2), Styl życia (9) – tutaj powtarzają się te z kategorii Canal+, dokumentalne (1) oraz sport (3).

Kolejną opcją na zabicie czasu w czasie długiego lotu jest słuchanie muzyki, do wyboru mamy 5 audiobooków (w tym 1 dla dzieci), muzykę alternatywną (8), blues (2), muzykę klasyczną (10), elektroniczną (4), hip hop (1), jazz (8), pop (43), RnB/Soul (5), Rock (14), filmową (3), ze świata (2).

Do tego dochodzi 8 dość prostych gier, z czego część teoretycznie pozwala na grę w trybie wieloosobowym z innymi pasażerami, w praktyce zaś opcja gry sieciowej była w moim przypadku niedostępna.

Kolejna opcja menu – E-reader – daje nam nadzieję, że już nie będziemy musieli zabierać ze sobą na pokład samolotu książek i magazynów, aby mieć co czytać. Utwierdza nas w tym przekonaniu pierwszy ekran, który pokazuje się po wybraniu tej opcji, który mówi o tym, jak obszerny wybór nas czeka. Niestety na nadziejach nasze „czytanie” się kończy, z kolejnego ekranu dowiadujemy się bowiem, że „usługa jest niedostępna”.

System uzupełniają aplikacje „O nas”, „Ankieta” składająca się z jednego pytania, USB download pozwalająca pobrać materiały marketingowe LOT na pendrive’a oraz aplikacja map pokazująca m.in. trasę i aktualne położenie samolotu (co ciekawe usługa ta nie jest dostępna w naszym ojczystym języku – na ten czas system przełącza się w swój domyślny język  - angielski).

Upgrade pasażera

Na początku lotu okazało się, że w klasie Premium znajduje się jedno wolne miejsce, które za dopłatą zostało zajęte przez pasażera z klasy ekonomicznej. Niestety, nie wiem, ile taki „upgrade” kosztuje, tym bardziej trudno mi powiedzieć, czy jest to oferta warta swojej ceny :)

Catering

W czasie niemal dziesięciogodzinnego lotu pasażerowie klasy ekonomicznej otrzymują jeden posiłek gorący oraz jeden zimny, do tego praktycznie dowolne ilości picia. Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Do wyboru były dwa rodzaje posiłków gorących – kurczak oraz lasagne. Większość pasażerów wybierała kurczaka, posiłki rozwożone były od przodu do tyłu samolotu, zaś my siedzieliśmy na końcu samolotu. W rzędzie przed nami steward zapytał pasażerów o ich preferencje, po czym okazało się, że w wózku nie ma już tylu porcji kurczaka, jedna osoba dostała więc przymusowo lasagne. W następnym (naszym) rzędzie steward już nie pytał o preferencje – po prostu podał wszystkim lasagne, bez cienia usprawiedliwienia, wyjaśnienia lub próby rozwiązania problemu. Takie zachowanie uważam za bardzo nieprofesjonalne i powodujące, że pasażerowie czują się gorsi – jak widać LOT i jego personel musi się jeszcze sporo nauczyć.

Pomijając tą niedogodność to jakość jedzenia oceniam bardzo dobrze. Nie należę do osób, które jedzą dużo, ilość jedzenia idealnie mi odpowiadała. Jeśli jednak należycie do osób jedzących obfite posiłki, to weźcie ze sobą kanapki lub skorzystajcie z możliwości zakupu drobnych przekąsek.

W życiu trzeba mieć szczęście

Jak podają serwisy informacyjne, tego samego dnia inny Dreamliner lotu, wykonujący połączenie z Toronto do Warszawy, z powodu usterki systemu identyfikacji samolotu w powietrzu zakończył swoją podróż na Islandii. My jak widać mieliśmy dużo więcej szczęścia i dolecieliśmy do celu bez takich przeżyć :) Wylecieliśmy co prawda z małym opóźnieniem, ale do celu dolecieliśmy nawet przed czasem.

A Wy lecieliście już Dreamliner’em? Jak oceniacie go w porównaniu do innych samolotów? Ciekawa jestem, jak dostępność opcji systemu rozrywki pokładowej będzie ewoluowała z czasem i czy LOT zrezygnuje z dodatkowo płatnego „upgrade package”.

2 przemyślenia nt. „Przelot Dreamliner’em LOT-u z Warszawy do Chicago

    1. Dzięki!
      Ja na razie pracy nie szukałam, a mój mąż dostał pracę u pracodawcy, u którego kilka lat temu był na praktykach studenckich. Jak będę miała własne doświadczenia w tej kwestii, to na pewno wpis się pojawi.

      Pozdrawiam,
      Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


siedem − 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>