Tanio do San Francisco? – część I

Jak już wiecie z mojego poprzedniego wpisu, pod koniec września przenosimy się razem z Mężem do USA, a konkretnie w okolice San Francisco. Jednym z kroków niezbędnych, aby się tam znaleźć jest zakup biletów lotniczych.

Na dzień dzisiejszy z Polski nie da się polecieć do San Francisco bezpośrednio. Da się do Chicago, Bostonu albo Nowego Jorku, ale nie do Kalifornii. Szkoda, bo każda przesiadka oznacza wydłużenie i tak już wielogodzinnego przelotu. Na początek zastanówmy się, czy w ogóle jest sens szukać tanich biletów

:

  1. Zazwyczaj oznacza to zwiększenie liczby przesiadek do dwóch lub trzech. Jeśli mamy ze sobą góry walizek, to będziemy się z nimi męczyć więcej niż jeden raz. No i lot się wydłuży – można polecieć drogą Lufthansą z jedną przesiadką w 14-15h, a można tańszym Condor Airlines z dwiema przesiadkami w 23h. Ewentualny nocleg w oczekiwaniu na następny samolot także będzie kosztował, chyba że śpimy na lotnisku (ale nie zawsze wolno, a niektóre lotniska są zamykane na noc).

  2. Musimy łączyć różnych przewoźników. Nie ma tanich linii latających z Polski dalej niż na wschodnie wybrzeże, nawet z kilkoma przesiadkami. Oznacza to, że nikogo nie obchodzi czy i dlaczego nie zdążyliśmy na kolejny samolot. Co więcej, nawet w ramach jednego przewoźnika należy się upewnić czy kupujemy bilet „łączony”, czy może są to dwa oddzielne bilety.

  3. Ciężko znaleźć długie połączenia łączące kilka tanich linii. Wyszukiwarki internetowe niespecjalnie w tym pomagają, więc może się okazać, że musimy każdy odcinek wyszukać osobno i sami sobie je dopasować, a to raczej zadanie dla cierpliwych.

  4. Za dużą liczbę bagaży nadawanych do luku w tanich liniach możemy zapłacić fortunę. Łącząc różnych przewoźników za bagaże zapłacimy każdemu z osobna, a na trasach śródkontynentalnych często wliczony w cenę jest tylko bagaż podręczny, więc za pierwszą walizkę do luku zapłacimy dodatkowo. Jeśli nawet nie wyjdzie więcej, to możemy spotkać się z ograniczeniami na wielkość albo wagę drugiej sztuki bagażu rejestrowanego. Na przykład na stronie Aer Lingus czytamy, że „Wymiary bagażu: w przypadku pierwszej sztuki bagażu suma jej wysokości, długości i szerokości nie może przekraczać 158 cm (62 cali), w przypadku drugiej – 140 cm (55 cali).”

  5. Tanie linie nie zawsze będą miały rozsądne ceny na trasach międzykontynentalnych. Na wikipedii o tanich liniach lotniczych możemy przeczytać, że na trasach transatlantyckich oferują usługi na warunkach normalnego (nie „low-costowego”) przewoźnika, np. „In 2004 the Irish company Aer Lingus lowered its prices to compete with companies such as Ryanair on shorthaul, however it maintains a full service on transatlantic flights”.

  6. Często to firma, w której będziemy pracować, płaci za przelot. Jeśli dostajemy zwrot kwoty wydanej na bilety, to nie ma co oszczędzać kosztem jakości przelotu (gdy firma oddaje za najtańsze rozsądne połączenie linią regularną). Jeśli otrzymujemy konkretną kwotę na cele przeprowadzki, to można myśleć o minimalizowaniu kosztów, żeby jak najwięcej nam zostało ;)

  7. Strony tanich linii wykazują tendencje do rzucania błędów z formułką „spróbuj później”, wolnego działania i wabienia zaskakującymi cenami, z których i tak się nie da skorzystać – bo tylko 3 bilety na daną promocję albo promocja w jedną stronę a w drugą nadpłacamy. No i oskubią nas na każdym kroku – płatność kartą za dodatkową opłatą.

Tak więc nie zawsze najtańsze połączenie będzie dla nas odpowiednie ze względu na komfort przelotu. Oszczędność może nie być warta czasu spędzonego na wyszukiwaniu najtańszego lotu, dodatkowych przesiadek, ani wydłużenia lotu o kilka godzin. Słyszałam o rodzinie, która poleciała z Polski na Wyspy Kanaryjskie płacąc za przeloty tylko kilkanaście złotych od osoby, ale były to dwie przesiadki i nocleg na lotnisku, a przecież to krótka trasa w stosunku do lotu do Stanów.

Tani bilet mimo wszystko

Możemy próbować załapać się na okresową obniżkę cen lub promocję, ale nawet w liniach regularnych upewnijmy się co do warunków zakupu tanich biletów, bo często:

  1. Nie można przesunąć ani zwrócić biletu.

  2. Dostępne terminy podróży są bardzo ograniczone, mimo że promocja trwa kilka miesięcy, a przewoźnik wykonuje wiele lotów tygodniowo na wybranej trasie.

  3. Długość pobytu jest ograniczona, np. trzy miesiące, co wyklucza zarówno kupno biletu w jedną stronę, jak i w dwie na dłuższy okres czasu.

  4. Może się okazać, że będzie jakiś ukryty koszt związany z odprawą, płatnością lub bagażem albo obowiązkowe ubezpieczenie (osobno płatne).

Polecam zajrzeć do biur podróży oferujących sprzedaż samego przelotu. Biura podróży czarterują samoloty na własne potrzeby, latając czasem bezpośrednio w miejsca, gdzie sami bez przesiadek nie polecimy (patrz: loty Itaki z Polski do Kenii). A kiedy nie mają obłożenia na wakacje, zdarzają się u nich bardzo przystępne ceny przelotów.

Bilet w dwie strony z Warszawy do San Francisco liniami regularnymi, bez łączenia różnych przewoźników, to koszt około 2700zł (KLM 2704zł na początek listopada). Na chwilę obecną nie wygląda na to, aby dało się kupić bilet łączony tanimi liniami w dwie strony za mniej niż 2500zł. Jeśli nie trafimy na wyjątkową promocję, gra o tańszy przelot może nie być warta świeczki.

Możliwe, że w niedalekiej przyszłości ruszą prawdziwe tanie połączenia na trasach międzykontynentalnych. Wikipedia twierdzi, że loty takie miał rozpocząć Norwegian Air Shuttle na wiosnę 2013, ale jak na razie nie jestem w stanie znaleźć ich na stronie…

A może Wy znacie jakiś dobry sposób, jak dolecieć tanio, ale wygodnie do San Francisco? Albo chcecie podzielić się wrażeniami ze swojego taniego przelotu? Zapraszam do komentowania :)

3 przemyślenia nt. „Tanio do San Francisco? – część I

  1. Pingback: MyAmericanDream

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>